Wywiad z wice-prezesem PCK Janem Mrzykiem

1 października 2019 Off By Karolina

Dnia 14 września Maciej Frycz przeprowadził wywiad z wice-prezesem Józefem Herzykiem z Podbielskiego oddziału PCK

Maciej: Dlaczego poświęcił pan prawie całe życie dla krwiodactwa ?

P.Jan: Tak po prostu. Mając 18 lat przy poborze do wojska, które kiedyś było to obowiązkowe, zostałem zapytany – „Czy oddaje pan krew?” Odpowiedziałem, że nie. Zadano mi wówczas pytanie – „A jak panu będzie potrzebna krew? Jeśli będzie pan ranny i będzie pan potrzebował krwi, to wówczas będzie pan liczył na kolegów z armii.” Wtedy zdecydowałem się, że zacznę oddawać krew i tak się rozpoczęła moja historia z krwiodawstwem. Pierwsza moja przygoda z PCK zaczeła się od tego, że zapisałem się do klubu Honorowych Dawców Krwi na kopalni Anna w Krośnie, ponieważ tam pracowałem. Od tego czasu aż do dziś jestem dawcą krwi oraz posiadam odznaczenia państwowe.

M.: Mówił pan, że przez 32 lata był pan prezesem PCK na Podbeskidziu?

P.J.: Na samym początku, jeszcze w wojsku, razem z kilkoma osobami założyliśmy Klub Honorowych Dawców Krwi, który rozpoczął moja historię z krwiodawstwem. Po dwóch latach nasz klub się rozpadł a ja zapisałem się do KHDK w Kostrzynie i właśnie tam zostałem przewodniczącym komisji rewizyjnej. Później pracując w Ochotniczej Straży Pożarnej założyłem klub w Państwowej Straży Pożarnej. Następnie pomagałem utrzymać KHDK w Międzyrzeczu, niestety nie udało się. Potem nastały takie czasy, że wszystkie kluby zaczęły się rozpadać. Zwróciłem się do naszego wójta Janusza Pierzyny. Było to dla mnie bardzo trudne chwile. Nie mając pomieszczenia organizowałem oddawanie krwi w budynkach szkoły w Gminie Jasienica. Tam zrobiliśmy zebranie i wszyscy honorowi dawcy krwi zjechali się i zawiązaliśmy Klub Honorowych Dawców Krwi w gminie i zaczęło się.

M: Kiedy zaczęły się marsze pokoju i co dla pana jest w nich najważniejsze?

P.J: Jak powiedziałem, Marsz Pokoju jest dla nas upamiętnieniem męczenników z Auschwitz-Birkenau, którzy polegli. Celem jest ostrzeganie innych. Przeżyliśmy trudne czasy, oddajemy siebie by ratować innych i nie chcemy, aby znowu wybuchła wojna, która przyniesie śmierć. Chcieliśmy pokazać młodzieży, w jaki sposób traktowano ludzi w tych obozach. Od zakończenia wojny minęło sporo czasu i młode pokolenie nie wie, co to znaczy.

M.: Który Marsz Pokoju zapamiętał pan najlepiej?

P.J: Uczestniczyłem we wszystkich marszach i wszystkie dobrze pamiętam. Najważniejszy był dla mnie pierwszy pobyt w obozie. Byłem wówczas w podstawówce i mówiono nam, jak traktowano ludzi. Nigdy nie było takiego momentu, żebym powiedział, że nie chce mi się, że nie chcę jechać do Oświęcimia. Idąc przez obóz Oświęcim wyobrażam sobie, jak więźniowie tu pracowali. Wszystkie co wiem pochodzi z opowieści osób, które to przeżyły. Przyjęliśmy Maksymiliana Kolbe za patrona KHDK dlatego, że oddał swoje życie za drugą osobę a my jako klub oddajemy krople krwi i w ten sposób też ratujemy komuś życie.

M.: Myśli pan, że teraźniejsza i przyszła młodzież też będzie tak owocnie pomagać PCK ?

P.J: Chciałbym żeby ta młodzież współpracowała z Krwiodactwem na terenie gminy Jasienica. Co dwa lata organizujemy prelekcje na temat honorowego krwiodawstwa w szkołach jak również na temat pierwszej pomocy. Przypominamy jak zachowywać się idąc do szkoły. Teraz każdy z uczestników otrzymał kamizelki odblaskowe. O potrzebie noszenia kamizelek odblaskowych mówię na każdym marszu. Każdy uczeń idąc do szkoły powinien założyć zieloną, żółtą czy pomarańczową dla własnego bezpieczeństwa. Nikt nie powinien się tego wstydzić. Kamizelki, które jako uczestnicy marszu macie na sobie, zostały zakupione z mojej kieszeni. Cieszę się z tego, że nasza grupa nosi te kamizelki.

M.: Dziękuje za wywiad.